Kochaj mnie..
Jakbym był owadem..
Narodzony sam, o zgrozo, porzucony
Jakiś taki przypadkowy jestem..
Wyobraź sobie,
Że wzniosłem się na chwile.
By dosięgnąć słońca, czy czegokolwiek.
To ciepło.
Oparzony uliczną lampą spadłem.
Ale najbardziej bolało, że nikt..
Nikt nie zdążył mnie zobaczyć.
Chwila. Tak jakby mnie nie było.
Jakbym nigdy nie istniał.
Bez znaczenia.
Krótkie życie owada..
I nikt nigdy nie spytał się o jego imię.
Johan.
Nie ma śłońca. Ciepła.
Jest tylko umysł.
Umysł, który potrafi parzyć.